sobota, 22 listopada 2014

#1 "Never Let You Go"

Usiadłem na łóżku, skuliłem się i zacząłem płakać. Boże, nie wytrzymuję już. Te ciągłe hejty mnie niszczą od środka. To boli, bardzo boli. Co ja tym ludziom zrobiłem? Dlaczego oni mnie tak nienawidzą? Dlaczego mnie ranią?
- Synku... - poczułem czyjąś dłoń na swojej szyi. Podniosłem głowę.
- Mamo... - powiedziałem przez łzy.
- Co ci jest? - zapytała i usiadła koło mnie. 
Na co ona liczy? Że teraz jej się wyżalę? Po tym, jak mnie skrzywdziła? Nie ufam już mojej matce. Nie po tym, co się stało...
Bolesne wspomnienie. Rozpłakałem się jeszcze bardziej. 
Mama westchnęła.
- Syneczku, zadzwonić po [T.I.]? - spytała. Spojrzałem na nią.
- Tak... Proszę... - moja [T.I.]. To właśnie jej potrzebuję. 
Mama wyszła. Pewnie poszła zadzwonić po mojego skarba. Pozostało mi czekać...
*20 minut później*
W ogóle mi się nie polepszyło. Cały czas mam przed oczami te hejty, mamę, która mnie krzywdzi... Nie mam siły...
Nagle poczułem coś, co dało mi ukojenie. Momentalnie zrobiło mi się lepiej. Ktoś delikatnie położył się na mnie. Wiedziałem, kto to. [T.I.]. Moja księżniczka. Przytuliłem ją mocno i położyłem swoją głowę na jej ramieniu. Zamknąłem oczy i dalej płakałem. [T.I.] odwzajemniła mój uścisk i głaskała mnie po plecach. Było mi dobrze. Powoli zacząłem się uspokajać.
- Ciii... Cichutko - [T.I.] powtarzała mi do ucha. To działało na mnie kojąco. Jeszcze mocniej ją przytuliłem. W końcu całkiem się uspokoiłem. Ona to wyczuła.
- Justin - powiedziała. - Popatrz na mnie.
Niechętnie oderwałem się od niej i spojrzałem nań. Miała piękne, (kolor i długość Twoich włosów) włosy i śliczne, hipnotyzujące, (kolor Twoich oczu) oczy. Jej usta były delikatnie umalowane błyszczykiem. Była cudowna jak zawsze. 
- Co się dzieje? - zapytała z troską. Pogłaskała mnie po policzku. Chwyciłem ją za rękę.
- Kochanie... - zacząłem. - Ja... Ja nie wytrzymuję... Te hejty bolą... Tak cholernie bolą... To mnie rozsadza od środka... Ja sobie już z tym nie radzę... Po prostu nie radzę... - łzy znowu napłynęły mi do oczu. [T.I.] przytuliła mnie mocno. Odwzajemniłem to.
- Skarbie... - oderwała się ode mnie i złapała mnie za rękę.
- Nie możesz się tak przyjmować, bo się całkiem wykończysz...
- To nie takie proste - wszedłem jej w słowo.
- Wiem, misiaczku. Ale musisz spróbować. Postarasz się, dobrze? Zrobisz to dla mnie? 
Spojrzałem jej głęboko w oczy.
- Dobrze [T.I.]. Zrobię co w mojej mocy. Dla ciebie. Ale będziesz przy mnie, prawda?
- Oczywiście. Zawsze będę cię wspierała. Nigdy cię nie opuszczę - moja księżniczka wtuliła się we mnie. Ja przytuliłem ją i dałem jej buziaka w czoło. 
Mój skarb najdroższy. Ona jest dla mnie najważniejsza. Wszystko, co robię, robię dla niej. Nie poradziłbym sobie bez niej. Jest moim słoneczkiem, moją księżniczką, moją iskierką. Kocham ją z całego serca.